— „To jakieś śmieci!” — powiedziała Elena Władimirowna, przyciągając zapach z talerza.
— „Dlaczego nie podoba Ci się mój barszcz?” — zdumiała się Svetlana, która gotowała naprawdę bardzo dobrze.
— „Spędziłaś pół dnia w swoim ogródku, powinnaś była przygotować coś normalnego.”
— „Ale to sprawia mi przyjemność, tym bardziej że barszcz z własnych warzyw smakuje lepiej.”
— „I w ogóle, po co gotować taki duży garnek? Na przykład, ja nie zjem tej papki.”
Svetlana tylko ciężko westchnęła, żeby nie ciągnąć konfliktu dalej.

Svetlana poznała syna Eleny Władimirowny w zeszłym roku. Przez kilka miesięcy po prostu się spotykali, a potem postanowili uregulować swoje relacje. Nie wzięli ślubu, ale kupili dom za miastem.
W tym czasie Svetlana widywała teściową tylko kilka razy. Elena Władimirowna nie aprobowala wyboru swojego syna ani jego chęci życia na wsi. Nie rozumiała, co ten znalazł w tej prowincjonalce, ani czym Svetlana go w ogóle oczarowała. W końcu Misha był znanym facetem — za nim ciągle goniły tłumy dziewcząt. Mógłby wybrać sobie godniejszą partnerkę.
Sytuację pogarszało to, że Elena Władimirowna była typową mieszkanką miasta. Z jakiegoś powodu uważała, że jej syn taki jest, i miała nadzieję, że porzuci Svetlanę, by znaleźć sobie bardziej odpowiednią towarzyszkę. Najważniejsze było, aby synowa nie urodziła dziecka — bo wtedy nie dałoby się już odwieść Mishę.
Właśnie dlatego teściowa zadzwoniła do synowej i zaprosiła się do domu. Svetlana nie miała nic przeciwko temu. Jednak Elena Władimirowna od razu wkurzyła się, gdy zobaczyła, że Svetlana poczęstowała gościa barszczem. W ich rodzinie nigdy nie jedzono zup, a gości nie karmiono takim daniem. Biedny Misha! Jak on wytrzymuje taką żonę? Może ona go zaczarowała!
— „No to dlaczego nazywasz to śmieciami? Marchew, kapusta, burak. Wszystko jest hodowane własnymi rękami i podawane z domową śmietaną. A te zioła! Spójrz tylko!” — Svetlana szczerze nie rozumiała, co nie podoba się teściowej.
— „Sama choćbyś jadła otręby, to daj mi porządną żywność!”
— „A tak przy okazji, w twoim wieku warto włączyć do diety otręby, bo regulują pracę jelit!”
— „O, Boże… Jak mój Misha to je?”

— „Z wielką przyjemnością!”
— „Chociaż z taką żoną on naprawdę nie ma wyjścia!”
— „Dlaczego? Gdyby mu nie smakowało, poszedłby do sąsiadów, zamówiłby dostawę lub pojechałby do mamy” — prześmiewnie dodała Svetlana.
— „Czy ty jeszcze będziesz złośliwa? Powinnaś uszanować matkę swojego męża!”
W tym momencie wrócił Misha, więc musiały zostać przerwane domowe kłótnie. Do pokoju wpadła ich duża owczarka, a teściowa ze strachu wspięła się na stół.
— „Dlaczego puściliście psa do domu? Co tu się w ogóle dzieje?” — zaczęła krzyczeć Elena Władimirowna.
— „Ona mieszka z nami” — odpowiedziała spokojnie Svetlana.
— „Mój Misha nie lubi zwierząt w domu!”
— „Mamo, to ty ich nie lubisz i nigdy nie chciałaś kupić mi szczeniaka. A przy okazji, witaj” — wtrącił Misha.
— „Witaj! Przyszłaś, a nawet nie ma czego jeść na obiad!”
— „Dlaczego tak się dzieje?”
— „Bo takie jedzenie jest podawane tylko świniom.”
Elena Władimirowna spojrzała na swojego syna i dostrzegła, jak bardzo się zmienił. Dodatkowo od niego unosił się zapach wsi, co jej bardzo nie odpowiadało.

— „Synu, czy ty naprawdę jesteś panem tego domu, czy co? Dlaczego pozwalasz żonie gotować te śmieci?” — kontynuowała skandalizowana teściowa.
— „Mamo, gdzie jest twój walizka?”
— „W przedpokoju.”
— „Podziękuj Svetlanie za przyjęcie i chodźmy stąd.”
— „Co?!”
— „Powiedz ‚dziękuję‘ i przeproś, a potem wróć tam, gdzie rządzą twoje zasady i tradycje.”
— „Ty się naprawdę zmieniłeś!”
— „Bo ja ciągle tańczyłem pod twoją banderolą, a teraz stworzyłem swój świat, w którym mi dobrze. Tu, razem ze Svetlaną, mamy własne zasady, których ty nie akceptujesz, więc już nigdy tu nie przyjeżdżaj.”
— „Ta wiejska prostota już cię przekonała przeciwko własnej matce! Ona cię pewnie zaczarowała.”

— „Ty się mylisz, mamo. Svetlana zawsze była po twojej stronie i starała się znaleźć wspólny język. A tak przy okazji, specjalnie dla ciebie przygotowała drugie danie, ale najpierw podała barszcz, bo wyszedł niesamowicie smaczny. Taksówka czeka, pośpiesz się.”
— „Niedzięk!”
— „Jak wolisz, mamo, ale to właśnie takie podejście na ciebie zasługuje.”
Elena Władimirowna wsiedziała do samochodu i zaczęła szukać w internecie, jak zdjąć zaczarowanie. Nie chciała uwierzyć, że Misha z własnej woli mieszka z Svetlaną na wsi. Co za dziwna kobieta… Najwyraźniej nigdy nie zrozumie, czym jest prawdziwa miłość.







