Dziś kupiłam w sklepie mielone mięso, ale od razu zauważyłam, że coś z nim jest nie tak. Miałam też domowe mielone, które zrobiłam własnoręcznie. Dla porównania: po prawej kupione mięso, po lewej to przygotowane przeze mnie. Widzicie różnicę?
Na szczęście szybko zrozumiałam, w czym problem, i po prostu wyrzuciłam kupione mięso. Opowiem wam o tym i radzę uważać.

Na pierwszy rzut oka różnica między wołowiną ze sklepu a mięsem z hodowli wiejskiej jest widoczna gołym okiem. Ale za tą zewnętrzną różnicą kryje się znacznie więcej.
Ważne jest, aby rozumieć, co kładziemy na talerzu — i dlaczego wybór ma znaczenie.
Kolor mówi sam za siebie.
Zwróćcie uwagę na odcień mięsa. Wołowina sklepowa ma zazwyczaj jasnoróżowy lub bladoróżowy kolor.

Chodzi o chemikalia — aby zachować „świeżość” przez dłuższy czas, producenci dodają konserwanty, takie jak propylgallat.
Substancje te spowalniają proces utleniania, nie pozwalając mięsu ściemnieć na półce, ale jednocześnie mogą obniżać jego naturalne właściwości.







