Kiedy moja najlepsza przyjaciółka Mia umówiła mnie na randkę w ciemno, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ku mojemu zaskoczeniu Eric przyszedł z bukietem róż i małym, przemyślanym prezentem — breloczkiem z moją inicjałem. Podczas kolacji był uprzejmy, uważny i łatwo się z nim rozmawiało. Gdy przyszło do płacenia, zaproponowałam podzielenie rachunku, ale on nalegał, by zapłacić. Wracałam do domu uśmiechnięta, przekonana, że wieczór wyszedł idealnie.

Następnego ranka obudziłam się i zobaczyłam wiadomość od Erica; spodziewałam się czegoś słodkiego. Zamiast tego wysłał żartobliwą „fakturę” — wyszczególniając kwiaty, prezent, a nawet otwieranie drzwi samochodu jako „usługi randkowe”, z zabawnymi „opłatami” za komplementy i gwarantowaną drugą randkę. Choć wyraźnie miał to być żart, niektóre fragmenty brzmiały dziwnie poważnie i nie wiedziałam, jak zareagować.
Przekazałam to Mii, która była równie zaskoczona. Pokazała to swojemu chłopakowi Chrisowi, który znał Erica. Aby rozluźnić atmosferę, Chris przygotował w odpowiedzi parodystyczną „fakturę”, żartując o „przedstawieniu ci wspaniałej osoby” i o tym, że „uprzejmość ma drobny druk”. Gdy Eric to zobaczył, wydawał się zawstydzony. Odpowiedziałam krótko uprzejmie i postanowiłam na tym poprzestać.

Później Mia zadzwoniła, śmiejąc się i przepraszając, mówiąc, że to będzie historia, z której będziemy się śmiać przez lata. Zostawiłam breloczek — nie jako pamiątkę samej randki, lecz jako souvenir zabawnego momentu we współczesnym randkowaniu. W końcu uświadomiłam sobie, że nawet najszczersze gesty mogą zostać źle odczytane, i że uczciwość oraz prostota są zawsze najlepszym początkiem czegoś nowego.







